Rozmowa z Grzegorzem A. Buczkiem

20 czerwca 2015 r.

Rozmowa z arch. Grzegorzem A. Buczkiem, wykładowcą Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej i Wiceprezesem Towarzystwa Urbanistów Polskich.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Od wielu lat przygląda się Pan działalności miejskiego ratusza odnośnie planowania miejscowego, a właściwie nieprawidłowościom z tym związanych. Napisał Pan nawet jako jeden z niewielu odważnych list otwarty do Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2010 r. Czy mógłby Pan rozwinąć temat?

buczekGrzegorz A. Buczek:

Rada m. st. Warszawy podjęła uchwałę ws. sporządzenia planu miejscowego Żoliborza Południowego jeszcze w połowie kwietnia 2004 roku, a przecież jeszcze wcześniej – w końcu 1999 roku podobną uchwałę podjęła Rada ówczesnej Gminy Warszawa – Centrum, więc skandalem jest, że do tej pory nie został on uchwalony! Było oczywiste (przynajmniej dla fachowców…), że prawie 70 hektarów terenów poprzemysłowych powinno posiadać właściwą regulację przestrzenną, także ze względu na tak dobrą „tradycję planistyczną” Żoliborza. Fakt, że kolejne władze Warszawy już przez ponad 15 lat (czyli przez prawie cztery kadencje !) nie są w stanie uchwalić planu miejscowego niezbędnego dla właściwej reurbanizacji obszaru poprzemysłowego położonego w strefie śródmiejskiej oznacza, iż nie realizują one jednego ze swych głównych zadań własnych określanych ustawą ustrojową, co im wystawia zdecydowanie złe świadectwo. Do tego dopuściły one do bezplanowej realizacji zabudowy tego obszaru przy pomocy arbitralnych, urzędniczych decyzji o warunkach zabudowy (do tego jakiś czas „koordynowanych” przy pomocy quasi-planistycznego opracowania), ze swej istoty wykluczających partycypację społeczną w podejmowaniu decyzji o gospodarowaniu wspólną przestrzenią. Ze względu na to, że władze Warszawy nie uważają, iż takie decyzje powinny być zgodne z polityką przestrzenną miasta określoną w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, to ich wydawanie może być interpretowane jako „obchodzenie” obowiązku stosowania w gospodarowaniu przestrzenią standardów i wskaźników zabudowy i zagospodarowania terenów, które zawiera Studium. Takie standardy i wskaźniki określają obowiązek ustalania w planach miejscowych lokalizacji usług lokalnych takich jak szkoły i przedszkola czy terenów zieleni, sportu i rekreacji. A więc ich ignorowanie nie jest możliwe w przypadku sporządzania planu miejscowego, zwłaszcza dla planów służących reurbanizacji terenów poprzemysłowych na cele mieszkaniowe.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Tyle ostatnio się mówi wśród fachowców o konieczności realnego zwiększenia partycypacji społecznej w procesach planistycznych. W projekcie małej nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ten aspekt został wyraźnie podkreślony. Jakie konkretnie zmiany się szykują i czy jest wg Pana szansa aby weszły w życie ?

buczekGrzegorz A. Buczek:

Jest wiele dokumentów, które rekomendują zwiększenie partycypacji społecznej w procedurach planistycznych, gdyż dominująca ocena obecnych „narzędzi” tej partycypacji (tj. składania wniosków do planu, wnoszeniu uwag do jego projektu oraz udział w debacie publicznej nad projektem planu miejscowego wyłożonym do publicznego wglądu) jest taka, że są one nie wystarczające. O tym, że jednym z elementów reformy systemu planowania przestrzennego powinno być zwiększenie partycypacji społecznej w procesach planistycznych zadecydował zresztą Rząd, a także Sejm przyjmując (już ponad trzy lata temu) Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Przestrzennego Kraju 2030. Takie zresztą były rekomendacje zawarte w stanowisku Głównej Komisji Urbanistyczno- Architektonicznej z października 2010 r. i w eksperckim projekcie Polskiej Polityki Architektonicznej z maja 2009 r. Problem w tym, że zalecana w tych dokumentach reforma systemowa właściwie nie jest realizowana. W ministerialnym projekcie „małej nowelizacji” ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (nawiasem – nie takiej „małej”, bo dość obszernej, co niestety zmniejsza szansę jej szybkiego przyjęcia przez Rząd i Sejm) zaproponowano różne interesujące rozwiązania. W większości dobrze wpisują się one w rekomendacje dotyczące reformy systemowej. Są wśród nich i takie, które mogły by poprawić partycypację w procesach sporządzania dokumentów planistycznych (nie tylko planów miejscowych, ale także studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, których treści są przecież zbiorami wytycznych do planów). Są to na przykład przepisy wymagające „zapewnienia udziału społeczeństwa w pracach nad studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (…), w tym przy użyciu środków komunikacji elektronicznej” oraz „zachowania jawności i przejrzystości procedur planistycznych”. Ważna jest propozycja poszerzająca katalog terenów, które mogą być uznane za obszary przestrzeni publicznej”. Dla świadomej partycypacji społecznej szczególnie istotne jest to, że dodatkowa dyskusja publiczna powinna być organizowana jeszcze przed zbieraniem wniosków do studium czy do planu, także po to aby wyjaśnić znaczenie takiego działania, cel sporządzania dokumentu planistycznego, itp.

Jednak ten projekt nie trafił jeszcze do Sejmu, co – przy znanym „kalendarzu politycznym”, a zwłaszcza zbliżających się wyborach parlamentarnych – oznacza iż właściwie nie ma on szans na wejście w życie. Do tego zasada „dyskontynuacji legislacyjnej” oznacza, iż po tych wyborach kolejny rząd nie będzie musiał kontynuować prac nad tym projektem, a szkoda bo mógłby on być korzystny dla naszej praktyki planistycznej, w tym także dla możliwości zwiększonego wpływania przez lokalne społeczności na treści istotnych dla nich dokumentów planistycznych.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Jak w tym kontekście ocenia Pan naszą inicjatywę ?

buczekGrzegorz A. Buczek:

Wysoko oceniam każdą aktywność lokalnej społeczności dotyczącą planowania przestrzeni, od której przecież zależą warunki życia, zamieszkiwania i pracy. Nie mamy jak dotąd lepszego narzędzia regulacji sposobu zabudowy i zagospodarowania przestrzeni, w tym ustalenia zasad realizacji lokalnych standardów „wyposażenia” tej przestrzeni w usługi, zieleń i inne elementy zabudowy i zagospodarowania, kluczowe dla mieszkańców. Stąd domaganie się, aby tą wspólną przestrzenią gospodarować na podstawie prawa miejscowego, tworzonego w transparentnej i uspołecznionej procedurze planistycznej, zapisywanego w planach miejscowych, w zgodności z miejską polityką przestrzenną określoną w Studium, także w uspołecznionej procedurze planistyczne jest jak najbardziej właściwe. Szczególnie w takiej sytuacji jaka ma miejsce na Żoliborzu Południowym, w odniesieniu do którego władze Warszawy przez lata odkładają uchwalenie planu i wydają decyzje administracyjne pod presją deweloperów, niekoniecznie zgodne z interesem publicznym, najwyraźniej niespójne z zapisami Studium i całkowicie niezgodnie z zasadami zrównoważonego, kompleksowego planowania nowych dzielnic mieszkaniowych na terenach poprzemysłowych

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Co mogą zrobić zwykli ludzie – mieszkańcy bądź ich rodziny, którzy chcieliby wesprzeć prace nad uchwaleniem planu miejscowego Żoliborza Południowego ?

buczekGrzegorz A. Buczek:

W Warszawie, ze względu na istnienie dzielnic – tzw. jednostek pomocniczych, mieszkańcy mają dodatkową możliwość wpływania na treść planów miejscowych, nie tylko przez wspomniane wcześniej składanie do nich wniosków, czy uczestnictwo w debacie publicznej nad ich projektami wykładanymi do publicznego wglądu i wnoszenie do nich uwag. Zresztą w przypadku procedury planistycznej planu Żoliborza Południowego termin składania wniosków do planu minął już lata temu. Oczywiście bardzo ważne będzie wyłożenie projektu tego planu do publicznego wglądu, w czasie którego będzie można o nim rozmawiać z projektantami, dyskutować publicznie nad zawartym w nim ustaleniami, a przede wszystkim wnosić do niego uwagi, które będzie rozpatrywać Prezydent Miasta, a w przypadku ich nie uwzględnienia – także Rada m. st. Warszawy. Ale projekt tego planu jest jeszcze w fazie tzw. „wewnętrznego” opiniowania, w którym uczestniczą Władze Dzielnicy. Oznacza to, że mogą one jeszcze próbować wpłynąć na treść projektu planu przed zakończeniem prac planistycznych i przekazaniem tego projektu przez p. Prezydent do „zewnętrznego” opiniowania i uzgodnień. To właśnie powinni wykorzystać mieszkańcy przekazując Zarządowi i Radnym Dzielnicy swoje postulaty dotyczące tak zawartości projektu planu jak i przyspieszenia jego procedury. Dobrą okazją do tego może być np. posiedzenie Komisji Ładu Przestrzennego Rady Dzielnicy, podczas którego będzie prezentowany projekt planu a następnie i opiniowany przez Radnych. Jej opinia powinna być później przyjęta uchwałą przez Radę Dzielnicy, bo to podniosło by jej rangę. Jednym z głównych oczekiwań w stosunku do tego planu, które powinni obecnie przedstawiać mieszkańcy wybranym przez nich Radnym Dzielnicy (a także jej Zarządowi), to uwzględnienie w planie wskaźników i standardów zagospodarowania i zabudowy określonych w Studium i dotyczących różnych usług lokalnych oraz terenów publicznych: zieleni, sportu i rekreacji. To dość oczywiste wymaganie, tym bardziej iż jego podstawą są po prostu przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz zapisy Studium. Przedstawienie oczekiwań w tym zakresie, w obecnej fazie procedury planistycznej, będzie także dobrą podstawą do wnoszenia uwag do projektu planu, po jego wyłożeniu do publicznego wglądu, zwłaszcza w sytuacji, gdyby nie był on zgodny z tego rodzaju zapisami Studium. Konsekwencja w domaganiu się tego, aby plan właściwie ustalał zasady wykorzystania, zagospodarowania i zabudowy wspólnej przestrzeni, w tym na podstawie wcześniejszych decyzji samorządu warszawskiego zapisanych w dokumencie polityki przestrzennej miasta, jest niezbędna. Może wówczas przyszły plan zdoła zachować dla lokalnych usług i wspólnego użytkowania przynajmniej minimum niezbędnych dla nich terenów Żoliborza Południowego. To przecież jest w interesie jego obecnych i przyszłych mieszkańców, więc o to powinny zabiegać również Władze Dzielnicy.

Rozmawiał Daniel Baliński.