Rozmowa z Joanną Erbel

5 lipca 2015 r.

AsiaE 2013 2048px (_STE9476)

Rozmowa z Joanną Erbel, socjolożką, miejską aktywistką, reprezentującą Miasto Wspólna Sprawa i Kongres Ruchów Miejskich.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Joanno, sprawy poprawy jakości w życia w mieście leżą Ci na sercu. Jak do tego może przyczynić się tzw. mała nowelizacja ustawy o planowaniu przestrzennym o która zabiegasz jako autorka petycji (bit.ly/_mała_nowela_upizp_petycja) do Premier Ewy Kopacz?

 AsiaE 2013 2048px (_STE9476) Joanna Erbel:

Mała nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym to dokument, który reguluje i uspołecznia kwestię tworzenia planów miejscowych. Proponuje ona istotną zmianę w podejściu do konsultowania projektów planów. Mała nowelizacja zakłada, że uwagi do planu będą zbierane zanim projekt się pojawi, a nie do gotowego projektu. Pozwoli to lepiej odpowiadać na potrzeby społeczności przez możliwość uwzględnienia w planie na wczesnych etapach prac ich oczekiwań. Takie rozwiązanie zmniejszy ryzyko konfliktów społecznych na kolejnych etapach procesów inwestycyjnych. Obecnie bardzo często uwagi do planu zgłaszane przez ludzi są odrzucane, tylko dlatego, że projekt już został zrobiony, bo projektanci – jego autorzy – niechętnie akceptują zmiany w swojej wizji zagospodarowania terenu. Jest to zła praktyka, która ma szanse zostać zmianą ustawy ukrócona. Konsultacje na wczesnych etapach prac nad planem to większa kontrola społeczna decyzji pracowników samorządowych, którzy kształtują przyszłość zagospodarowania przestrzeni życia dla ludzi – odbiorców planu – na wiele lat do przodu.  To w efekcie mniejsze ryzyko nadużyć m.in. związanych z działalnością deweloperską, którzy dla maksymalizacji zysku starają się wpływać na  kształt planów miejscowych aby zawierały one możliwie najkorzystniejsze rozwiązania dotyczące wysokości i gęstości zabudowy mieszkaniowej czy handlowej. Zabudowa przestrzeni realizowana później na podstawie tych decyzji jest prawie zawsze niedowracalna. Koszty złego zagospodarowania ponosi społeczeństwo.

Mała nowelizacja upizp stawia również  gminom większe wymagania odnośnie gospodarowania przestrzenią. Wymusza tworzenie planów rozwojowych gminy, prognoz demograficznych, racjonalnego zarządzania przestrzenią, która jest naszym dobrem wspólnym. Zakłada również przekierowanie inwestycji na tereny przygotowane pod inwestycje, gdzie można dojechać, gdzie zaplanowano infrastrukturę społeczną taką jak np. szkoły i przedszkola. Założenie, że powstanie nowe osiedle powinno zakładać zabezpieczenie również miejsca na szkoły i inne placów wydaje się oczywistością. Oczywistością jest, że jak się gdzieś mieszka to dobrze móc posłać dziecko blisko do przedszkola, a potem szkoły. Mieć możliwość dojścia na piechotę do parku czy miejskiego placu i targowiska.

Jednak ta wizja wygodnego osiedla, którą ma pewnie większość osób mieszkających w mieście znika, kiedy główną motywacją jest wyciśnięcie jak najwięcej pieniędzy z metra kwadratowego gruntu, co czyni wielu nieodpowiedzialnych społecznie deweloperów. Oni kalkulują inaczej – nie w minutach, które zajmuje nam dojście do różnych miejsc i instytucji, z których korzystamy codziennie, ale w sprzedanych metrach mieszkań, których może pojawić się więcej jeśli zlikwidujemy miejsce na szkołę, przedszkole czy zminimalizujemy do minimum przestrzeń wspólną. Mała nowelizacja broni komfortu życia ludzi, ich zdrowia psychicznego i fizycznego, które się polepsza jeśli setki tysięcy osób nie muszą codziennie dojeżdżać na drugi koniec miasta samochodem. A dojeżdżają zawożąc dzieci do przedszkoli i szkół, bo na ich osiedlu zapomniano o budowie placówek edukacyjnych, czy do sklepów, bo o targowisku czy parterach użytkowych w ich budynkach mieszkalnych też nikt nie pomyślał. To bardzo ważne, że pojawia się narzędzie prawne, które zagwarantuje, że osiedla w nowych dzielnicach będą miejscami do życia, a nie tylko sypialniami.

Zyskają nie tylko poszczególni ludzie jako mieszkanki i mieszkańcy danego osiedla, ale my wszyscy jako osoby płacące podatki. Przestaniemy dokładać miliony złotych do tego, że kiedyś ktoś przyoszczędził na procedurze planistycznej. Niedawno na Białołęce miasto musiało wykupywać grunt od prywatnych właścicieli, żeby móc postawić szkołę. Gdyby był plan miejscowy projektanci zabezpieczyliby teren szkoły. Warszawa jest pokryta planami jedynie w niecałych 33%, więc takie sytuacje się pojawiają raz po raz.

Brak planów miejscowych to również zagrożone tereny zielone. Szerokim echem odbiła się akcja mieszkanek i mieszkańców Odolan, którzy walczyli z czasem, kiedy deweloper starał się o warunki zabudowy zielonego terenu, który lada chwila miał być zabezpieczony przez plan miejscowy. Zebrali wtedy ponad 8 tys. złotych na portalu PolakPotrafi (https://polakpotrafi.pl/projekt/zielone-odolany) na prawnika, który miał reprezentować ich interesy. Podobną walkę toczą sąsiadki i sąsiedzki o dawne przedszkola przy Podchorążych – chcą, żeby w opuszczonym budynku z dużym ogrodem powstało miejsce aktywności lokalnej. Takich historii w Warszawie i w innych miastach jest więcej – wiecie to najlepiej jako osoby mieszkające na Żoliborzu Południowym.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Która ze zmian proponowanych przez Rząd jest najważniejsza dla ludzi jako ostatecznych użytkowników – zamieszkujących duże miasta, w których problem jest największy?

AsiaE 2013 2048px (_STE9476) Joanna Erbel:

Zapisy, które wprowadza mała nowelizacja się uzupełniają, ale jeśli mówić o tym, które są najważniejsze, to będzie to uspołecznienie procesu tworzenia planu i większą kontrola mieszkanek i mieszkańców nad ich kształtem, oraz przymus tworzeni planów – te dwa czynniki powinny zagwarantować, że plany nie tylko będą, ale będą również sensowne.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Jak sytuacja Warszawy w zakresie planowania przestrzennego wygląda na tle innych dużych miast w Polsce. Co jest wg Ciebie dobre a co złe oceniając krytycznie władze miasta?

AsiaE 2013 2048px (_STE9476) Joanna Erbel:

We wszystkich polskich miastach borykamy się rozlewaniem się przedmieść, które wymusza na ludziach dodatkowe koszty jak konieczność posiadania samochodu czy tracenie ogromnych ilość czasu, żeby codziennie wydostawać się z przedmieść. Nie za dobrze wygląda tutaj również procedura konsultowania planów. Ale Warszawa ma się od kogo uczyć.

Od kilka lat temu w Gdańsku rady dzielnic opiniują plany poczynając od fazy koncepcji. Minimalizuje to ilość konfliktów pomiędzy lokalną społecznością a władzami miasta. Z kolei w Poznaniu odbywają się otwarte konsultacje społeczne zaraz po wywołaniu planu, przed etapem składania wniosków, oraz po opracowaniu projektu planu, przed opiniowaniem i uzgodnieniami.

W Warszawie pierwszym procesem, który ma szansę być uznany za wzorcowy były konsultacje rejonu skweru Wiecha na Targówku. Mieszkanki i mieszkańcy byli aktywnie zapraszani do wypowiadania się o przyszłości tej okolicy: w parku stał pawilon, można było się zapisać na spacer architektoniczny oraz na warsztaty http://konsultacje.um.warszawa.pl/aktualnosci/spotkanie-podsumowujace-konsultacje-mpzp-rejonu-skweru-wiecha. To chlubny, ale jednak wyjątek. Mniej więcej w tym samym czasie trwało składanie uwag do planu okolic Portu Praskiego, które pokrywało się z bardzo rozbudowanym procesem konsultacji Zintegrowanego Programu Rewitalizacji Pragi, który dotyczył terenu bezpośrednio przylegającego do Portu Praskiego. Nie umiem znaleźć przekonującego uzasadnienia dla rozłączenia tych dwóch procesów. Zwłaszcza, że w Porcie Praskim ma się pojawić duże osiedle mieszkaniowe z centrum handlowym, które nie może nie wpłynąć na charakter Pragi.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Pod petycja podpisało się bardzo wiele osób z różnych organizacji. Oznacza to, że dla naszego społeczeństwa sprawy estetyki  przestrzeni w którym ludzie żyją, organizacji otoczenia można powiedzieć że stają się coraz ważniejsze. Zgadzasz się z tą tezą, czy wsparcie tej ustawy przez działaczy społecznych wynika z czegoś innego?

AsiaE 2013 2048px (_STE9476) Joanna Erbel:

To nie tylko chodzi o kwestie estetyczne, ale o przekonanie, że mamy prawo do życia w przyjaznych miastach. Liczba podpisów pod listem świadczy o tym, że coraz więcej osób się interesuje tym, co się dzieje wokół nich. Nawet jeśli są to rzeczy brzmiące tak mało sexy jak: „mała nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym”. Podobne poruszenie jest przy rewitalizacji czy innych projektach i planach. To bardzo dobrze, bo to znaczy, że jeżeli w życie wejdą zapisy gwarantujące udział mieszkanek i mieszkańców miast w tworzeniu dokumentów, to nie pozostaną one martwe. To, co się zmieniło w ciągu ostatnich lat to to, że chcemy nie tylko dobrych, ale również wspólnie tworzonych i wspólnie wprowadzanych w życie rozwiązań.

Bardzo mnie cieszy również, że powstał portal Zmienmy.to. Nie tylko dlatego, że jest ładniejszy i bardziej przejrzysty od większości stron z petycjami, ale również dlatego, że osoby które go tworzą są zaangażowane w akcje, które portal promuje. Wspierają, szukają nowych kanałów dojścia do większej liczby zainteresowanych osób. Cieszę się, że wreszcie jest takie miejsce w sieci, które nie tylko daje możliwość zamieszczenia petycji, ale również tworzą go osoby, które są zaangażowane w zmienianie naszych miast na lepsze.

Stowarzyszenie Nowy ŻoliborzNowy Żoliborz:

Na jakim etapie jest zmiana tej ustawy i czy można jeszcze wesprzeć petycje?

AsiaE 2013 2048px (_STE9476) Joanna Erbel:

Projekt jest w tym momencie przed ostatnimi uzgodnieniami. To się zmieniło od czasu, kiedy zaczęliśmy zbierać podpisy pod tą petycją. Losy małej nowelizacji można śledzić na stronie Rządowego Centrum Legislacji. https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12271105. Wiemy również, że Kancelaria Premiera Rady Ministrów przekazała petycję do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które zajmują się tą małą nowelizacją. Ale warto się nadal podpisywać. Po każdym przekroczeniu ustalonego limitu głosów KPRM dostaję informację o tym, że kolejne osoby popierają nasz apel. Warto więc wciąż promować petycję. Teraz próbujemy dobić do 2000 podpisów!

Rozmawiał Daniel Baliński.